Hamburg bez glutenu to ostatni przystanek w niemieckiej części naszego cyklu „Bezgluten w podróży”, po Berlinie i Monachium. Bezglutenowa scena portowego miasta skupia się wokół jednej rozpoznawalnej marki oraz kilku adresów rozsianych między starówką a nowoczesną dzielnicą HafenCity, zbudowaną na dawnych nabrzeżach portowych.
Isabella – piekarnia, która zaczęła się od diagnozy
Isabella Glutenfreie Pâtisserie przy Alter Wall 12, tuż za najdłuższą historyczną fasadą w mieście, to punkt wyjścia dla każdego, kto planuje Hamburg bez glutenu od pierwszego dnia pobytu. Firmę założyła Isabella Krätz, u której w 2010 roku zdiagnozowano celiakię. Zaczynała od jednej kawiarni w Düsseldorfie w 2015 roku. Dziś rodzinny biznes ma dziewięć lokalizacji w całych Niemczech, od Hamburga na północy po Monachium na południu, a menu jest w 70% wegańskie. W ofercie są cynamonowe bułeczki, chleby z certyfikatem bio, quiche, kanapki na zakwasie i ciasta — wszystko przygotowywane bez glutenu od podstaw, bez wydzielonej osobnej karty dla osób bez celiakii. Recenzje z ostatnich miesięcy chwalą zwłaszcza zimowe naleśniki i obsługę, choć część gości zwraca uwagę na wyższe niż przeciętne ceny — jedna z niedawnych opinii wspomina rachunek na poziomie 50 euro za kolację dla dwóch osób, co w Hamburgu plasuje to miejsce w wyższym segmencie cenowym.
Pizza i makaron w HafenCity
Rudolph’s przy Poggenmühle 5, w nowoczesnej dzielnicy portowej HafenCity, oferuje dedykowane bezglutenowe menu z pizzą, makaronem, piwem i deserami, a karta obejmuje też pozycje wegańskie. To dobry wybór dla kogoś, kto akurat zwiedza nowe nabrzeże i chce usiąść na dłużej, zamiast szukać czegoś na wynos. HafenCity to dzielnica budowana od lat 90. na terenach dawnych magazynów portowych, więc spacer między restauracją a nabrzeżem sam w sobie jest częścią wizyty. Innym sprawdzonym adresem jest Ristorante Piccobello w dzielnicy Winterhude, gdzie bezglutenowa pizza i makaron powstają na prawdziwym cieście — rzadkość nawet wśród miejsc reklamujących się jako celiac friendly. Oba lokale mają też pozycje wegetariańskie i wegańskie w karcie, co ułatwia wspólne wyjście grupie o różnych potrzebach dietetycznych.
Franzbrötchen, czyli lokalny specjał z pułapką
Franzbrötchen — spłaszczona, cynamonowa bułeczka z ciasta francuskiego, wypiekana w Hamburgu od niemal dwustu lat, według legendy wymyślona podczas francuskiej okupacji miasta na początku XIX wieku — to jeden z tych regionalnych specjałów, których nie da się łatwo znaleźć w wersji bezglutenowej. Tradycyjny przepis opiera się na wielowarstwowym cieście maślanym, gdzie za charakterystyczną, płatkowatą strukturę odpowiada właśnie gluten. Isabella nie reklamuje wprost Franzbrötchen w swojej ofercie, ale cynamonowe bułeczki na jej liście idą w podobnym kierunku smakowym i to najbliższy bezpieczny substytut, jaki obecnie oferuje dedykowana piekarnia w mieście. Klasyczne hamburskie piekarnie, takie jak Dat Backhus — rodzinna sieć założona w 1936 roku, dziś licząca ponad 90 filii w mieście i okolicach, z główną produkcją w dzielnicy Rothenburgsort, oferująca ponad 40 rodzajów pieczywa i ponad 50 rodzajów ciast i wypieków — nie mają wśród tego wszystkiego ani jednej bezglutenowej wersji Franzbrötchen.
Co warto wiedzieć przed wyjazdem do Hamburga
- Te same zasady DZG i unijna norma 20 ppm, opisane w artykule o Berlinie, obowiązują też w Hamburgu i całych Niemczech, więc oznaczenia na produktach pakowanych są tu tak samo wiarygodne.
- Rewe i Edeka działają w mieście na tych samych zasadach co w Berlinie i Monachium, z linią własną Rewe frei von dostępną w większości filii, co ułatwia samodzielne zakupy między odwiedzanymi lokalami.
- HafenCity to stosunkowo nowa dzielnica z dużym ruchem turystycznym, więc w Rudolph’s warto zarezerwować stolik na wieczór, zwłaszcza w weekendy i w sezonie letnim.
- Żaden z wymienionych adresów nie ma gwarancji trwałości — warto potwierdzić aktualne godziny i status przed wizytą, najlepiej bezpośrednio na stronie lub telefonicznie, zwłaszcza przy planowaniu wizyty w konkretny dzień tygodnia.
Zanim wyruszysz dalej
Kto planuje jeden dzień w Hamburgu, może zacząć od Isabelli na starówce, przejść pieszo lub tramwajem do HafenCity na obiad w Rudolph’s, a wieczorem wrócić w stronę Winterhude na kolację w Piccobello. Trasę da się przejść bez samochodu, korzystając wyłącznie z metra U-Bahn i S-Bahn.
Pozostałe miasta niemieckiej trasy serii „Bezgluten w podróży”:

Doświadczony dziennikarz i autor, specjalizujący się w bieżących wiadomościach i recenzjach kulinarnych. Monitoruje wydarzenia kulinarne od ponad 5 lat.



